~~ Sophie's P.O.V ~~
Robiłam zdjęcia kolejnej parze, która mimo szczęścia na twarzy miała strach w oczach. Dlaczego strach? Boją się mnie. Tego jak wyglądam. Każde moje zdjęcie jest uśmiechnięte. Dlaczego? Bo maskuje ból. Maskuje moją przeszłość. Oprócz Caro nie mam nikogo. Caro to moja przyjaciółka. Jako jedyna nie odwróciła się ode mnie gdy okazało się że mam depresje. Przez to straciłam rodzinę, przyjaciół. Wyglądam jak wrak.
- Dziękuję. To wszystko. Zdjęcia będą za kilka dni
- Dziękujemy bardzo - pożegnałam ich i zaczęłam pakować sprzęt do torby.
- Gilinsky no dawaj
- Odwal się Johnson - i potem był śmiech. Odwróciłam głowę w ich stronę. To oni. On nie może mnie poznać. Szybko pochowałam resztę rzeczy i ruszyłam niestety w ich kierunku. Odwracając głowę chciałam przejść ale nagle ktoś mnie zawołał.
- Hej! - krzyknął wesoły głos. Mimowolnie odwróciłam się do nich dwóch - um... zrobisz nam zdjęcie? - blondyn podał mi telefon. Pokiwałam lekko głową. Zrobiłam im fotkę i oddałam Johnson'owi urządzenie. W tej sekundzie nasze palce się zetknęły i przeszedł mnie dziwny prąd.
- Dzięki - uśmiechnęłam się słabo i szybkim krokiem odeszłam.
~~ Później ~~
Weszłam na chat. Może ktoś napisał. I nie myliłam się. Osobą która pisała był sam JJ.
Stranger: Hi
Me: Hello
Stranger: Nie uwierzysz
Me: O co chodzi?
Stranger: Chyba zakochałem się w dziewczynie, którą widziałem pierwszy raz na oczy
Me: To gratuluje. Wiesz widziałam Cię dzisiaj
Stranger: Naprawdę? Kiedy?
Me: Jak byłeś z Gilinsky'm w parku i się chyba o coś kłóciliście. Jechałam samochodem i no rzuciłeś mi się w oczy
Stranger: Nie ładnie tak nie patrzeć na drogę
Me: Wiesz nie ładnie odwracać uwagę kierowcy gdy prowadzi :)
Stranger: Mówisz, że zwracam uwagę?
Me: Nie trudno Cię nie rozpoznać jak się jest twoją fanką
Stranger: Może spotkamy się jutro w tym parku?
Me: Yyyyy ja już muszę lecieć. Do następnego razu. Pa Jack :*
Stranger: Sweety poczekaj...
Rozłączyłeś się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz