Strony

piątek, 11 września 2015

Rozdział 6

Stranger: Sweety
Stranger: Królewno
Stranger: Proszę odpisz
Me: Co chcesz Jack...
Stranger: Dlaczego mi się powiedziałaś że to ty?
Me: Jack to dla mnie trudne
Stranger: Proszę powiedz mi. A ja Ci pomogę
Me: To nie jest rozmowa na chat
Stranger: To się spotkajmy
Me: Ja nie wiem czy to jest dobry pomysł
Stranger: Proszę. Spotkajmy się za dwa dni w parku o 16. Będę na Ciebie czekał, choćby to miało trwać wieczność :*
Obcy się rozłączył.

~~ Dwa dni później ~~

Strasznie się bałam tego spotkania. Bałam się że on ucieknie jak pozna tą całą historię i odwróci się jak inni. Siedziałam na ławce ubrana w czarny crop top, czarne leginsy i czarny sweter. Moje włosy były spięte w luźnego koka a makijażu nie było widać prawie wcale. Mój wygląd odzwierciedlał to co działo się we mnie. Czarna pustka. Z minuty na minute denerwowałam się jeszcze bardziej. A co jeśli na prawdę ucieknie? A co jeśli zacznie się śmiać? Gdy odwróciłam głowę zobaczyłam go. Miał na sobie czarne dresy z obniżonym krokiem i ściągaczami przy kostkach, białą koszulę zawiniętą przy łokciach, białego full capa i białe vansy. Wyglądał jak milion dolarów a ja? Ja wyglądałam jakbym dopiero wyszła z lumpeksu. Gdy mnie zauważył delikatnie się uśmiechnął. Nie odwzajemniłam tego. Nie potrafiłam się szczerze uśmiechnąć.
- Hej
- Cześć - powiedziałam trochę oschle.
- Powiesz mi jak się nazywasz?
- Jestem Sophie
- Ładnie. Soph królewno o co chodzi? Dlaczego zawsze uciekałaś?
- Jack bo chodzi o to, że bałam się. Pacz na mnie. Wyglądam jak straszydło a historię mam nie lepszą. Bałam się że uciekniesz jak wszyscy. Zawsze tak było. Teraz mam tylko przyjaciółkę. Nawet rodzice się ode mnie odwrócili a wiesz dlaczego? Bo mam pieprzoną depresje. Wszystkie próby samobójcze zmusiły ich do wyrzucenia mnie z domu - zamilkłam. Znów płakałam przez to, że jestem chora. Te wszystkie blizny i rany zaczęły mnie boleć. Odruchowo naciągnęłam rękawy jeszcze bardziej na ręce. Jack to zauważył. Niestety. Chwycił moją dłoń by nie dotknąć nadgarstka i pociągnął rękaw delikatnie do góry. Na moich rękach była zapisana cała historia jaką przebyłam. Te cięcia większe, mniejsze, głębsze, płytsze, stare i nowe. Całe moje cierpienie.
- Dlaczego?
- Chciałam się zabić - powiedziałam cicho. Wtedy zrobił coś czego się nie spodziewałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz