Strony

wtorek, 8 września 2015

Rozdział 4

~~ Kolejny dzień ~~

Rano obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Otworzyłam oczy, które natychmiastowo zamknęły się z powrotem. Namacałam ręką telefon na szafce nocnej i podniosłam nad siebie i odblokowałam. To był Jack.
Stranger: Um hej. Wiem, że Cię budzę ale chciałem się Ciebie coś spytać
Me: Tak?
Stranger: Dlaczego zawsze wspominam o spotkaniu rozłączasz się?
Me: Musimy o tym pisać?
Stranger: Sweety prosze
Me: Słuchaj Jack. Nie chcę o tym mówić to dla mnie trudne
Stranger: Ahm ok. Przepraszam. Nie będę się już wtrącać
Me: Jack ja...
Obcy się rozłączył.
Ciężko wzdychając odłożyłam komórkę na jej pierwotne miejsce i znów udałam się do krainy Morfeusza.

~~ Później ~~

Szykowałam się właśnie do spotkania z Caro gdy ktoś zapukał do moich drzwi.
- Tak?
- Przepraszam czy tu mieszka Sophie Jones?
- Tak to ja a o co chodzi?
- Pani matka nie żyje. Zmarła wczoraj
- Ahm dziękuje za informacje. Do widzenia
- Do widzenia - zamknęłam drzwi i wróciłam do poprzedniej czynności. Nie będę płakać za kobietą, która się ode mnie odwróciła. Odwróciła od własnej córki. Po pół godziny przyszła do mnie Caroline.
- Hej kochana
- Hej - przywitałam ją buziakiem w policzek. Weszła do mojego mieszkania jak do swojego i rozsiadła się wygodnie na kanapie.
- Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki. Więc o co chodzi?
- Poznałam mojego idola na stronce i wiesz widziałam go nawet w parku ale nie podeszłam. A on mówi na mnie " Sweety " i w ogóle. Ale ja nie chcę żeby on mnie znał. Nie chce żeby wiedział kim jestem. Po za tym on mówi, że się zakochał i ja nawet nie mam szans
- W kim się zakochał?
- W jakiejś dziewczynie, którą pierwszy raz w życiu widział i... - przerwał mi dźwięk wiadomości. Odblokowałam telefon i zobaczyłam ikonkę że mam wiadomość od Johnson'a.
Stranger: Przepraszam Sweety
Me: Nie przepraszaj. Nic się nie stało
Stranger: Znowu ją widziałem
Me: Kogo?
Stranger: Tą dziewczynę. Wyglądała jeszcze piękniej niż wczoraj. Zresztą ona cały czas wygląda pięknie
Me: Jack słuchaj nie mogę teraz pisać. Mam przyjaciółkę w domu
Stranger: Okej. To do następnego Sweety :*
Me: Pa Jack :*
Obcy się rozłączył.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz